[Strona Główna] [O nas] [Archiwum] [Brama] [Nasza twórczośc] [Myśli] [ Pamiętnik] [Dziennik Pielgrzyma] [Warto zobaczyć] [friko.pl] [Kontakt]

 

...Jeśli ty nie pomożesz dziś miłości

Nowe!

"Los pisze opowieści, które nie mogły być zaplanowane.
Jest rozdział o Bogu, którego nie rozumiem.
Jest obietnica nieba i piekła.
Wątpię, czy to wszystko zobaczę."
Sting Book of my life

Każdy z nas, gdy się rodzi otwiera nową księgę. Pierwszy dzień twojego życia barwnie zapisuje białą kartkę. Przez następne lata dorastasz, przez śmiech i łzy poznajesz świat. Ciągle dopisujesz nowe rozdziały do tej fascynującej powieści.
Pewnego dnia na swojej drodze spotykasz dziwnego mężczyznę. Nie budzi On w tobie bojaźni, lęku czy innych negatywnych odczuć. Jest tajemniczy. Jego słowa brzmią niczym zagadki starożytnego sfinksa. Po tym ekscytującym spotkaniu stwierdzasz, że On właśnie otworzył nowy rozdział w twoim życiu. Pierwsze słowo zapisane na następnej stronie brzmi Ojciec...
Ziemia, po której stąpasz jest owocem Jego miłości do ciebie. To, że jesteś zawdzięczasz uczuciu, jakie On stworzył między twoimi rodzicami. Twoje serce bije z jego przyczyny... Dźwięki, które odbiera twój umysł są efektem Jego pracy nad ujarzmieniem przyrody. Twój rozum zrodził się z Jego woli... Twoje marzenia kierują się ku Jego stworzeniu. Nie rozumiesz Go. Jesteś małym trybikiem. Który nie jest w stanie pojąć Jego ogromniej mocy, potęgi, woli...
Każdego wieczoru skrytości twoich ulubionych czterech ścian rozmawiasz z Nim o rzeczach ważnych i bardzo ważnych. Kochasz Go prawdziwą, czystą miłością. On mówi do ciebie a ty znów nie jesteś w stanie zrozumieć wszystkich jego słów, wierzysz, że są dobre, mądre i prawdziwe. Czujesz szczęście wszystkich bezpieczeństwo, a oprócz tego otrzymujesz obietnicę nieba, życia wiecznego, i zbawienia. Zadajesz sobie pytanie, czym to wszystko jest? Gdzie się znajduje? Zaczynasz się martwić czy znajdziesz czas by tego wszystkiego dostąpić, poznać, przeżyć...
myślisz... marzysz... śnisz...
Przewracasz kolejne kartki, zarówno te czyste jak i te, na których coś jest już zapisane i zadajesz sobie pytanie, czym takim zasłużyłeś sobie by w takiej bliskości obcować z tym doskonałym panem. Otwierasz oczy, zaczynasz kolejny dzień... wytrwale czekasz na ten moment spełnienia, gdy staniesz z Nim twarzą w twarz... powtarzasz sobie 'czekajcie, bo nie znacie dnia ani godziny...'
Nie pozwól by Pan przyszedł i zastał ciebie śpiącego!

Dexter




Nowe!

Moje świadectwo

To było chyba na początku wakacji. Naprawdę piękny, ciepły dzień, który z zapałem marnowałam na nicnierobieniu. Nazywa się to odpoczynkiem. I wtedy właśnie do pokoju wpadła koleżanka mówiąc - napisz świadectwo. Stanowczość, prośba, rozkaz i propozycja w jednym. Bo powstaje ta nasza strona i wypadałoby coś na niej umieścić. Świadectwo wiary byłoby pożądane. Chodziłam z tym przez kilka dni i za nic nie mogłam zrozumieć, o co chodzi, co mam napisać. Bo nie miałam o czym... I cały czas myślałam, że ma to być świadectwo - przykład, jaki ja daje ludziom. Że to ma być moje świadectwo.
Od tamtego ciepłego dnia minęło już pół roku. I zmieniło się dużo. Na dworze zimno, pada śnieg, ciemno i czasu brakuje na wszystko. Nawet dowód wiary się znalazł. Inny niż myślałam o nim wtedy, bo nie mojej wiary, tylko Asi. Tej Asi, którą znam bardzo krótko, której nie widziałam od września. Dla mnie to długo.
Dopadła mnie zimowa deprecha, do budy nie chce się chodzić, a tu sprawdzian za sprawdzianem i nic nie idzie dobrze. I nowa szkoła, w której nie mogę się odnaleźć Na dokładkę usłyszałam od kogoś, że jestem beznadziejna i głupia i że nie myślę - bo podpisałam jakąś daremną krucjatę niewiadomo, po co. No fajnie. Sama w takich momentach czułam złość, że zrobiłam to raczej z przyzwoitości niż z przekonania. Ksiądz włożył wysiłek w zdobycie tej kartki, a ja odpuszczam. Głupio było zrezygnować. I prawdą jest, że to, co zakazane kusi najmocniej. I opinia osób, że to śmieszne. Żałosne. Bez sensu. Dół.
Napisała do mnie Asia. Nie żaden długi list wypełniony wywodami, ale kilka krótkich zdań, które reanimowały mój pogląd na to, co zrobiłam. Uderzyły w głowę, serce. Ona przypomniała mi coś, o czym zapomniałam podczas analizowania krytyk na temat wyżej przedstawiony i roztrząsania ich. Napisała: >>...Trzymaj się i pamiętaj, że życie jest piękne, ale tylko przy Panu Bogu!!! Bardzo się cieszę, że podpisałaś krucjatę. To takie wspaniałe! I nie zwracaj uwagi na tych wszystkich. Bardzo w tym pomaga modlitwa krucjaty, dlatego nie zapominaj o niej!!!.<< I jeszcze jedno zdanko, które dla mnie jest ogromnym, pięknym świadectwem: >>Krucjata to jest wielki dar, jaki my możemy ofiarować drugiemu człowiekowi, a przez to Bogu, bo czym jest nasze niepicie w porównaniu z tym co ON nam dał!!!(...). To głowa do góry i idź z uśmiechem przez ŻYCIE!!!.<< Dla mnie to bardzo wiele. Piękne świadectwo niesamowitej 18-latki, która sama ma masę zajęć, problemów i prób. A w sobie niewyczerpane pokłady energii i radości. Jakby miała magazyny z entuzjazmem, miłością i wiarą. To, co pokazuje swoim życiem jest teraz dla mnie takim cieplutkim kocykiem, światełkiem. Gdy przypominam sobie jej twarz, to jest ona jednym wielkim uśmiechem, ufnością i wiarą w Boga, który dla Asi jest najważniejszy. Kilkoma zdaniami poraziła mnie, przypomniała, uzmysłowiła. A ja zapomniałam o tym, czym jest krucjata. Zapomniałam o znaczeniu modlitwy, ufności i miłości do bliźnich, do Boga. Nie pamiętam, że krucjata miała być pomocą dla wujka, a nie powodem do podziwiania i chwalenia. Po raz kolejny przekonałam się, jaką siłę ma Miłość. Znów poczułam, że pielgrzymka dokonała przełomu. Dzięki tej podróży, dzięki Panu Bogu uwolniłam się od tego, co podgryzało moje życie. Wyszłam z czegoś, co zniszczyło we mnie jakiekolwiek przejawy człowieczeństwa i przysporzyło zmartwień bliskim mi osobom. Postawiła na mojej drodze ludzi niesamowitych, wyjątkowych. I nawet teraz, gdy mój każdy dzień jest kolejnym krzyżem Jezusa, doznaje tej łaski. Wielu łask, za które nie umiem podziękować Tatusiowi. I w takich chwilach przypominam sobie słowa Aśki, przypominam sobie jej świadectwo. Bo zaciera się we mnie sens, jaki ma życie i jakiekolwiek, nawet najmniejsze, poświęcenie dla drugiej osoby. Łatwiej, dużo łatwiej jest robić wszystko dla siebie, zapomnieć o przynależności do Boga, niewierzyć. Przynajmniej łudzić się, że tak jest. Moja wiara składa się chyba z takich skoków z przepaści w przepaść - od wiary do zupełnego zwątpienia; od ufności do nienawiści. Taka huśtawka. Ale na szczęście są tacy ludzie przypominajki. Tacy, co jednym słowem, gestem są w stanie przywrócić coś, co sama na siłę odrzucam. Wiem, że to, co pisze jest mdłe i nie przekazuje tego fenomenu Jezusa Chrystusa, że nie wiadomo, o co chodzi. To są moje osobiste, wewnętrzne przeżycia i doświadczenia.
Chciałam tym nieudolnym tekścikiem pokazać, że są wśród nas ludzie o głębokich duszyczkach pełnych wyjątkowości. Życzę wszystkim, aby na swojej dróżce spotkali takiego kogoś. Ja dziękuje Tatusiowi za ten dar, za łaski, które dostaje. Krucjata naprawdę jest czymś najlepszym, co mogło mnie spotkać. Dzięki Asiu J.



SPOSTRZEŻENIE
Jest...
Poznałem Go
Siedział sam (jak zwykle),
pośród gruzów słów, uczynków, ludzi
Chciałem mówić, opowiadać, krzyczeć!
Bez potrzeby...
Znał mnie...
moje słowa, myśli, pragnienia.
Poznał mnie wcześniej nim ja Go poznałem.
Lubiłem, kochałem i płakałem zarazem
za to, że jestem tam, gdzie nie trzeba
za to, że nie ma mnie, gdzie być powinienem.
Czasem gdy się śmiałem był smutny
A kiedy mi było smutno
patrzył na mnie...
Jak ten, kto już przeżył to wszystko,
kto zna to...
I może tylko (a może - aż) POMÓC!

>>Przed Nim są zawsze ich drogi ,nie skryją się przed Jego oczami
... Tym zaś, którzy się nawracają, daje drogę powrotu
i pociesza tych, którym brakło wytrwałości<< (Syr 17, 15;24)

Kuraś



Módlmy się o mądrość i odwagę.

Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą.

***
Spotkania ze znajomymi, imprezy, osiągnięcia zawodowe, pomyślność uczuciowa... lub ich brak. Cały czas coś się dzieje. Jeden dzień się kończy a drugi zaczyna. Stale jednak czegoś brak. Brak jakiegoś istotnego sensu. Dziwna mgła spowija wciąż myśli, uczucia, cały świat.

Kto idzie za mną,
nie idzie w ciemności.

Vel



© Jennifer 2004