Brama
Rozmiar: 39802 bajtów Rozmiar: 39802 bajtów Rozmiar: 39802 bajtów Rozmiar: 39802 bajtów
[Strona Główna] [O nas] [Archiwum] [Brama] [Nasza twórczośc] [Myśli] [ Pamiętnik] [Dziennik Pielgrzyma] [Warto zobaczyć] [Kontakt]

 

Nasza propozycja

Kilka slów wstępu

  Drogi Czytelniku zapewne już się pewnie domyśliłeś czego powinieneś spodziewać się po tym dziale. Zamieściliśmy tu fragmenty naszej twórczości literackiej. Postanowiliśmy juz dłużej nie kryć naszych talentów w ciemnych szufladach! Chcemy pokazać światu, żę jesteśmy w stanie napisać ładny wiersz czy interesujące opowiadanie!

Życzymy przyjemnej lektury!
Jeśli masz jakieś uwagi na temat zamieszczonych tu tekstów pisz śmiało, nie boimy się krytyki!


***
Dzień i noc
Radość i cierpienie
Nadzieja i jej brak
Wiara i nasze zwątpienie
Wszystko jest jednością
To nasza przeszłość, teraźniejszość i przyszłość
Z tym właśnie
Wiążemy nasze marzenia, lęki i pragnienia
Wierzymy w nasze życie i śmierć
I w to, że oprócz nas - ktoś jeszcze jest!!!

Agnieszka



***
Zamieszkał w moim domu.
Nie! To nie może być On!
Zamieszkał w moim sercu.
Nie! To nie może być On!
Zamieszkał w moim świecie.
Nie! To nie możliwe!
Jeszcze nie tak dawno...
On był niewidoczny,
Stał przede mną.
Ale Go nie było.
A teraz...?
Stoję, patrzę i widzę.
Słucham i naprawdę słyszę.
Myślę i czuję, że jest.
Tak! On naprawdę jest przy mnie.
Dlaczego ludzie są ślepi?
Dlaczego tak naiwni i głupi?
Jak ich obudzić
Ze snu zaczarowanej bajki diabła?
A tak ogóle kim on jest?
To Bóg, to Jezus, to Duch Święty!
Odkryłam ich! Niedawno,
ale odkryłam.

Agnieszka



?

Otwierasz oczy...
Idziesz w Świat...
Widzisz światełko...

Niebieski płaszcz...

Chcesz być wysoko...
Jak dotąd nikt...
Ponad górami...
Po prostu BYĆ

...i okiem STWÓRCY
zobaczyć Świat,
zostawić troski
...i być jak ptak

...bo chcesz być WOLNY
porzucić smutki,
chcesz...

a jesteś tylko malutki!


Marchewka




TWARDZIELE


Szczęśliwi są Ci, którzy płaczą,
Bo ból potrafią z siebie wyrzucić.
Ci, którzy wszystkim tłumaczą,
Że jest im źle, czekają na współczucie.

I oni, choć czują nieszczęście
Potrafią się z niego wyzwolić.
A na nieszczęścia odejście
Twardzi nie mogą sobie pozwolić.

To oni, choć czasem o tym nie wiedza
Ból gdzieś na dnie serca chowają
I chmurnego czoła opasani twierdzą
Z bólem tym powoli umierają.

Mimesis



Kres


Stoję u kresu życia
Myślę nad formą bycia
Chcę się rzucić w przepaść
Lecz boje się upaść

Upadłam
I jednocześnie coś skradłam
Leżę
I marzę o tym jak mnie ktoś zabierze

Jestem jak rzeka
Nikt na mnie nie czeka
Płynę w otchłań nicości
Tonę w morzu samotności

Lecz nagle ktoś podaje mi rękę
I... widzę w oczach podziękę
Ten ktoś mówi mi o radości
I zaczynam myśleć o przyszłości

Niestety po chwili - to tylko złudzenie
Teraz zostało tylko spojrzenie
I nadziei morze
Staję się rolnikiem, który na nowo orze swoje pole.

Vel



Zaufanie

Ufam mojej przyjaźni
I mówię to bez bojaźni
Nie boję się przyszłości losu
Wystarczy że dopuszczę serce do głosu

I mówię sobie wprost
Czym burzę przyjaźni most
Rozumiem innych
Gdy mówią o mnie jak o winnych

Jest kilka osób na tym świecie
Nigdzie lepszych nie znajdę
Zawsze kiedy jestem w potrzebie
Oni są, wówczas ja czuję się jak we wspólnym niebie
Dziękuje za ich obecność i słowa
To dzięki nim nie boli mnie od zmartwień głowa
Przepraszam za wszystkie krzywdy, cierpienia i zmartwienia
A teraz pozostało mi tylko szukać u nich wybaczenia

Vel




Smutek

Smutek opanowuje moje serce
Gdy na świecie tyle cierpienia widzę
Gnębi mnie to tak wielce,
Za to chyba świata nienawidzę

Gdzie sprawiedliwości szukać?
Kto na to pytanie odpowie?
Do jakich drzwi mam teraz zapukać?
Niech mi to ktoś powie!

W czyim sercu znajdę radość?
Czy to będzie ten, którego ciągle czekam,
Póki młoda dusza moja
Już nie gonie, nie uciekam
A cierpliwie jego czekam

Smutek pozostawię na dnie oceanu
Niechaj już on tam po wieki zostanie
Tego żywiołu już nikt nie obudzi
Nawet za największe skarby tego świata

Vel



Głębia


Choć patrzę - nie widzę
Choć słucham - nie słyszę
Już nawet nie wiem o czym przed chwilą mówiłam
Być może o coś się martwiłam

W mojej duszy coś się ciągle gnieździ
Rozbudzone uczucia.
Złość, zazdrość, miłość, przyjaźń
Czegoś w mym sercu zabrakło?
Nikt nie wie co w tych głębinach
Znaleźć jeszcze można
Wierzę jednak, iż trafi tam Ktoś,
Kto przeniknie mnie dogłębnie

Vel




Przyjaźń


Czymże jest przyjaźń?
Pomocą, radością, nadzieją...
Czy ma ona swój kres
A może znika, gdy jej obecność przestaje nas cieszy
Niekiedy staje się ciężarem dla naszych obolałych serc
Wówczas zaczynamy wątpić w jej autentyczność

Czy istnieje jakiś złoty środek by tak się nie działo?
Ależ oczywiście, że tak!
Zawsze można zrobić coś z tą chorą sytuacją
Najlepszym lekarstwem na te dolegliwości
To zaufanie, cierpliwość..., i poświęcenie, ono także jest tu ważne
Choć przyjaźń nie zawsze można odratować
Zawsze warto spróbować

Vel



***
Ja trochę jestem inny,
Raz gorący, ciepły, czasem zimny,
Chociaż za coś nie czuję się winny,
Staram się być dla innych uczynny.
Nie raz słyszę to samo co już było
w rozmowach, choć dużo się zmieniło.
Myślę, że nadal mało mogę,
Choć muszę ciągle iść w błotnistą drogę.
Mówią o nas, że jesteśmy próżni.
Czasem wydaje mi się, że jesteśmy w próżni.
Próżny jest trochę prawie każdy,
Jak tak dalej żyć?
Kiedy trudno o wszystko i trzeba się bić?
Nie mam ochoty na przedłużenia kontynuacji
Niestety, jestem w takiej sytuacji.


Łukasz

© Jennifer 2004

 

Jeśli masz uwagi odnośnie zamieszczonych tu treści pisz do autora.